poniedziałek, 11 maja 2015

PRZEŚWIETLENIE - Krem Avon Nutra effects - moc nasion chia, która działa.

ŚWIĘTO PASZCZY czas zacząć!

Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić wrażeniami z kampanii Streetcom i Avon.
Przez ostatnie trzy tygodnie testuję krem  Avon nutraeffects dla skóry wrażliwej i uważam, że czas który upłynął, daje mi możliwość dokonania pierwszych ocen i podsumowań.
Na początek jednak rzut oka na paczkę którą dostałam.


W skład zestawu wchodziły:
  • krem na dzień Avon naturaeffects do skóry wrażliwej
  • 20 próbek kremu (zostały tylko 3)
  • woreczek z nasionami chia
  • 2 katalogi Avon 06 i 07/2015
To wszystko zapakowane w ładną papierową torebkę prezentową, która nie zmieściła się w kadrze.
Muszę przyznać, że paczka od  Streetcom po raz kolejny pozytywnie mnie zaskoczyła.  Liczyłam na krem  i próbki, a tu dostaję również woreczek z nasionami i najnowsze katalogi. 


Przejdźmy jednak do sedna czyli kremu Avon Naturaeffects. 

Producent informuje, że jest to nawilżający krem na dzień SPF 15. Odpowiedni dla skóry wrażliwej. Hipoalergiczny. Testowany alergologicznie. Bez parabenów i sztucznych barwników. Do tego zawiera aktywny kompleks z nasion chia, które posiadają niezwykłe właściwości nawilżające.
Opis, właściwości, skład, jak również, to czego w nim nie ma, brzmi bardzo obiecująco, więc nie pozostawało mi nic innego jak przekonać się o tym na własnej skórze.





Pierwsze co przykuło moją uwagę, to konsystencja kremu. Jest bardzo lekka. Krem nie jest ciężki, tłusty. Bardzo dobrze się wchłania i już jego niewielka ilość wystarcza na wklepanie go na całą twarz. Po trzech tygodniach  codziennego stosowania zauważyłam jedynie niewielki ubytek w 50 ml słoiczku, stąd śmiało mogę stwierdzić, że krem wystarczy mi na długo.
Po zastosowaniu kosmetyku skóra rzeczywiście staje się gładsza i lepiej nawilżona. Bardziej przyjemna w dotyku. Ponieważ mam skórę mieszaną, skłonną do przetłuszczania się w okolicach strefy T i przesuszania się wokół nosa ucieszyłam się, gdy zauważyłam, że mój problem z suchą skórą powoli ustępuje.
Producent deklaruje, że krem jest hipoalergiczny.  Używam go regularnie i nie zauważyłam żadnych zmian skórnych, zaczerwienień czy swędzenia, chociaż moja opinia w tej kwestii nie musi być do końca miarodajna, ponieważ nigdy nie miałam problemu z uczuleniami, więc teraz również u mnie ten problem nie występuje. Wiem jednak od jednaj z testerek, której podarowałam próbki, że krem naprawdę łagodnie obchodzi się z jej skórą twarzy. Mimo tego, że skórę ma delikatną, podatną na uczulenia.
 Myślę, że krem jest warty polecenia. Można go stosować do każdego typu skóry. Cena również jest zachęcająca 14,99 zł za 50 ml słoiczek jest dla mnie jak najbardziej do zaakceptowania.W linii naturaeffects znajdują się też kremy przeciwzmarszczkowe, ujędrniające, czy rozświetlające. Jeżeli już je testowałyście, podzielcie się wrażeniami! 

Na koniec coś dla podniebienia. Jako, że w paczce ambasadora dostałam również woreczek z nasionami chia (szałwia hiszpańska), które jak potem się dowiedziałam mają wyjątkowe wartości zdrowotne i odżywcze.

 Postanowiłam wypróbować i podzielić się z wami przepisem na:

KREM KOKOSOWY Z MUSEM Z MANGO

Krem:

  • puszka dobrej jakości mleka kokosowego
  • 4-5 łyżek nasion chia (w zależności od gęstości mleka)
  • 1-2 łyżki słodu ryżowego/jęczmiennego lub płynnego miodu 
 Mus:

  • 2 dojrzałe, obrane i pokrojone w kostkę mango
  • kilka listków mięty do przybrania
  • mrożone lub świeże: borówki, jagody, maliny do przybrania

Do mleka kokosowego dodaj nasiona chia oraz słód lub miód i wymieszaj. Odstaw na 5 minut, ubij trzepaczką i rozlej do pucharków.  Zmiksuj mango do uzyskania konsystencji musu. Wlej mus do pucharków z kremem kokosowym. Wstaw do lodówki i podawaj schłodzone. Możesz przybrać listkami mięty i owocami.

Przepis na krem z nasionami chia był w moim przypadku strzałem w dziesiątkę. Jest nie tylko smaczny, ale co najważniejsze bardzo zdrowy. Smacznego!


M.







1 komentarz:

  1. Ja unikam kosmetyków Avon jak ognia bo mają fatalny skład i szkodliwe substancje. Do natury to jeszcze im baaardzo daleko.

    Jakby ktoś chciał poczytać o serii tych kosmetyków to zapraszam do siebie:

    http://toksycznakosmetyczka.blogspot.com/2015/05/naturalne-kosmetyki-z-serii.html

    OdpowiedzUsuń